Z Waldemarem Ogrodniczakiem o goleniowskim dialogowaniu.
Edward Życki: W Goleniowie mamy problem z otwartą, szeroką  dyskusją na wiele tematów dotyczących funkcjonowania  gminy ,z pozyskiwaniem opinii… mieszkańców, czy formułowaniem potrzeb. Jak  Pan sądzi, czy w Goleniowie takie rozmowy są potrzebne ? Czy potrzebny jest dialog ?
Waldemar Ogrodniczak : Dialog potrzebny jest wszędzie, począwszy od rodziny. Jeżeli  nie ma dialogu w rodzinie to staje się ona dysfunkcyjna. Tym bardziej potrzebny jest w gminie. W Goleniowie rzeczywiście się nie rozmawia  i to nie tylko teraz, bo za poprzedniego burmistrza było podobnie. Wszystkie rzeczy które realizuje samorząd powinien realizować zgodnie z potrzebami mieszkańców. A jak te potrzeby ustalić ? No właśnie poprzez opinie, poprzez konsultacje, poprzez rozmowy. Tego w Goleniowie nie ma. Uważam, że powodów braku dialogu, należy upatrywać w ułomności przepisów, które obligowałyby  do konsultowania projektów  uchwał z mieszkańcami, a także, faktycznie, w braku aktywności samych mieszkańców.
 
E.Ż.:  To w takim razie dlaczego tak się dzieje ? Dlaczego ich nie ma ?
W.O. : Nasza władza wyszła z założenia, że jest wszechwiedząca, że najlepiej wie co ludziom potrzeba.
 
E.Ż.:  Jak mówi Pan władza, to ma Pan na myśli Burmistrza czy Radę ?
W.O. : Obecnie i władza wykonawcza, i stanowiąca, odpowiada za tę sytuację. W rzeczywistości Burmistrz uzależnił tę 14 i prowadzi ją jak potulne stadko owieczek. Pytam się, czy oni mieli jakąkolwiek koncepcję ? czy sprzeciwili się  jakiemukolwiek wnioskowi burmistrza ?
 
E.Ż.:  Jak Pan uważa – dlaczego wszyscy się na to zgadzają? Skoro  działanie władzy jest niezgodne z interesem społecznym, to dlaczego nikt nie próbuje tego zmienić ?
W.O. : Mieszkańcy zdali się na tak zwaną mądrość władzy. Tymczasem nie ma kontaktu mieszkańców z władzą , nie ma presji mieszkańców na radnych a jednocześnie radni nie mają żadnej wiedzy. Nie ma decyzji na rzecz wsi. Podział środków budżetowych w gminie jest niezrównoważony. Zdecydowanie za dużo wydaje się na inwestycje w centrum miasta. Nie widzi się pojedynczego obywatela. 
 
E.Ż.:  W zasadzie trudno się dziwić takiej postawie radnych z P14. Przy zapewnionej pracy, kto zdecyduje się na krytykowanie swojego szefa ? Wychodzi na to, że funkcja kontrolna Rady jest w tej sytuacji tylko teoretyczna.
 W.O. : Powinny być zmiany ustawowe i z tego co wiem to są one przygotowywane. 
 
E.Ż.:  Ale czy musimy czekać na zmiany w przepisach, czy nie powinniśmy sami próbować załatwiać swoich spraw? Ustawa o samorządzie gminy jest przecież niezła.
W.O. : Muszą uaktywnić się mieszkańcy. Muszą zadziałać media.
 
E.Ż.:  Mówi Pan media. Czy uważa Pan, że w Goleniowie media patrzą władzy na ręce ? Że w naszym goleniowskim wydaniu, media lokalne spełniają funkcję kontrolną wobec władzy ?
 W.O. :  Z mediami jest podobnie jak z radnymi-nie powinny podlegać służbowym naciskom ze strony władzy, czy urzędu. Media ,kiedyś, dobierały się do skóry władzy, teraz tego nie ma. Trudno się dziwić, skoro np. jeden z redaktorów GG jest asystentem burmistrza, to o kontroli nie można mówić. A w sumie  jeżeli red. Martyniuk jest podwładnym burmistrza, red. nacz GG mniej zajmuje się takimi sprawami, to nikła ilość informacji podawanych przez  red. Palicę nie daje efektu. Poza tym nie prowadzi się tzw. śledztw dziennikarskich. Sama informacja o nieprawidłowości to za mało.  
 
E.Ż.:  Co w tej sytuacji powinno się wydarzyć żeby nastąpiły zmiany zgodne z interesem mieszkańców ?
W.O. : Rolą władzy – stanowiącej czyli rady, oraz wykonawczej czyli burmistrza- jest utrzymywanie stałego kontaktu z mieszkańcami oraz uświadamianie i edukowanie. Ludzie w wielu przypadkach nie wiedzą jakie mają prawa. Nie wiedzą także jakie są, wobec nich, obowiązki władzy. Jeżeli tego nie ma, a u nas nie ma, to taką edukacyjną rolę muszą przejąć media lokalne, stowarzyszenia, ludzie aktywni.
 
E.Ż.:  U nas aktywnych nie widać. Uważa Pan, że takich nie ma, czy są, ale zniechęcają się postawą władzy, np. taką jak burmistrza Krupowicza wobec grupy 40 osób z gminy, która go wsparła i gotowa była do aktywnego działania ?
W.O. : Absolutnie są, tylko zniechęceni. Sam jestem tego przykładem, bo byłem w tej grupie i nie 40 osobowej a dużo większej. Przecież wspólnie pracowaliśmy z wieloma sympatykami i naszymi  rodzinami- to była naprawdę spora ilość osób. Mam ogromną nadzieję, że uda się ponownie zaktywizować chociaż część z nich, bo inaczej byłoby to zmarnowanie ogromnego potencjału.
 
E.Ż.:  Skoro, jak Pan mówi, z aktywnymi jest chwilowo gorzej, to może wykorzystać program którejś z partii ? Jak Pan uważa co byłoby korzystniejsze ?
W.O. : Uważam, że bezpartyjny układ będzie rozwiązaniem lepszym, ale wszystko zależy od ludzi, bo jeżeli ktoś wstępuje do partii po to, żeby zdobyć sobie pracę, to oczywiście nie. Praca, zarówno w samorządzie jak i w partii to przede wszystkim służba. I ludzie taką służbę powinni widzieć. Ludzi oszukać się nie da.
 
E.Ż.:  Ja, oczywiście, nie mam nic przeciwko partiom, ba, uważam że one powinny funkcjonować, są nam potrzebne. Pytanie tylko czy zostawić im gminę i zgodzić  się na to, aby rządziły w oderwaniu od mieszkańców, czy próbować jednak organizować ruch oddolny, obywatelski ?
W.O. : Uważam że mieszkańcy powinni mieć możliwość wyboru. Niech partie się  licytują niech poznają warunki życia, potrzeby i wtedy można wybierać. Uważam jednak, że komitety obywatelskie muszą mieć równoprawną możliwość przedstawienia takiego programu.
  
E.Ż.:  A burmistrz ? 
W.O. : Dla mnie właściwym kandydatem jest osoba, która potrafi  się komunikować. To jest najważniejsze. Musi mieć kontakt z tymi na rzecz których pracuje, następnie to musi być w każdym względzie osoba uczciwa, która zgadza się pracować sposób transparentny. Musi mieć wizję. Musi to być gospodarz, a jednocześnie ktoś kto zadania realizuje z pasją.
 
E.Ż.:  Wizja. Czy uważa Pan, że pojęcie wizji czy strategii powinno być dla gminy ważne ? 
W.O. : Ależ oczywiście, to jest podstawowa sprawa. Musi być zapisane, co jest dla mieszkańców ważne i to musi być zapisane w prosty sposób. Określający najważniejsze dla gminy i dla mieszkańców rzeczy, bo te główne, można później rozpisać na szczegóły. To musi być  gwarancją, że każdy kto będzie wybrany burmistrzem, będzie miał obowiązek taką strategię realizować. Nie tak jak teraz, że zaraz po wyborach wizja idzie na półkę , komunikacji z mieszkańcami nie ma zupełnie , o służbie  już w ogóle nie mówiąc.
 
E.Ż.: Czy uważa Pan, że sytuacja w gminie dojrzała do tego, że powinniśmy jako mieszkańcy zareagować ?
W.O. Tak. Uważam, że już wyniki ostatnich wyborów świadczyły o tym, że ocena burmistrza przez mieszkańców jest negatywna. Przecież gdyby postrzegany był pozytywnie, to nie byłoby drugiej tury. Już sam ten fakt świadczył o tym, że potrzebne są zmiany. No przepraszam, czy mieszkańcy wiedzą co ich czeka, powiedzmy, za kilkadziesiąt lat ? Jak młodzi ludzie, którzy mają zamiar założyć rodziny mają podejmować decyzje ? Czy będą mieli gwarantowaną pracę? Jak i gdzie mają wybudować dom ? Gdzie będą wychowywać, a później uczyć się ich dzieci ? Dla obecnej władzy ważne jest tylko  tu i teraz.
 
E.Ż.: Sugeruje Pan powstanie jakiegoś gremium ?
W.O. W naszej gminie jest wielu mądrych ludzi, którzy mają potrzebę służby na rzecz innych. Jest wielu ludzi, którzy nie chcą się wiązać z partią. Jest potencjał. I uważam, że jest już czas aby tę aktywność uruchomić , bo to, co jest w tej chwili, nie daje możliwości pełnego rozwoju. Jeżeli  gmina ma się rozwijać  to musi myśleć o rozwoju gospodarczym, o możliwości stwarzania warunków młodym ludziom do pracy i mieszkania. Musi myśleć nie tylko o tym jak pieniądze wydawać , ale także jak je pozyskiwać. Jak budżet zwiększać. Musi być także komunikacja. Wymiana poglądów. Za mało w Goleniowie jest mediów. Tam też muszą być ludzie zaangażowani w sprawy gminy. To media powinny uczestniczyć w spotkaniach z wyborcami, to media powinny oceniać i co bardzo ważne, obiektywnie, przedstawiać  wnioski, abyśmy mieli możliwość i wysoką świadomość co do właściwego wyboru.
 
E.Ż.:  Na koniec zadam pytanie : czy zgodziłby się Pan włączyć  do pracy w takiej grupie ? A może stanąć na jej czele ?
W.O. : Tak, uważam, że jest taka potrzeba.  
 
E.Ż.:  Dziękuję za rozmowę
W.O. :Dziękuję