Z Mateuszem Pleskotem , architektem, o Amfiteatrze w Goleniowie.
Edward Życki: Bardzo się cieszę, że zgodził sie Pan na rozmowę. Będzie okazja poznać opinię młodego architekta, do tego goleniowianina, na temat istotnego obiektu dla miasta.

Jest to też okazja dla Pana, aby dać się poznać  szerszemu gronu ludzi, bo jest Pan praktycznie nieznany. Panie Mateuszu, skąd ten Amfiteatr ?
Mateusz Pleskot: Dokładniej to: „Wielofunkcyjny obiekt  kultury nad rz. Iną w Goleniowie” – bo jest to temat pracy magisterskiej na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technicznym, która kończy moje studia na Wydziale Architektury, na kierunku Architektura i Urbanistyka, po uzyskaniu tytułu inżyniera architekta. Pracę stworzyłem pod kierunkiem promotora, prof  ZUT dra inż. arch. Jana Tarczyńskiego.

E. Ż. : Ma Pan już w swoim dorobku spore osiągnięcie. Też związane z obiektem bardzo ważnym dla Goleniowa.
M.P. :  Rzeczywiście, brałem udział w konkursie architektonicznym na Centrum Kultury w Goleniowie,  jako współautor jednej z prac  konkursowych. Osiągnięciem jednak bym tego nie nazwał – praca nie została nagrodzona, choć muszę przyznać, że podejście do całego tematu było nieco inne niż, jak się później okazało, pozostałych uczestników konkursu.

 E. Ż. : Gratuluję. Panie Mateuszu, o Centrum Kultury może później, teraz wróćmy do Amfiteatru.
 Skąd ten wybór?
M.P. : Pewnie stąd, że czuję się związany z Goleniowem. Patrzę na moje miasto i chciałbym, na ile to będzie możliwe, zmieniać je na lepsze. Dlaczego amfiteatr? Klucza czy specjalnej selekcji nie było, jednak z uwagi na miejsce, znaczenie dla miasta, powiązania funkcjonalne, wielkość  – wydał mi się atrakcyjny. Promotor na taki wybór się zgodził.

 E. Ż. : Co jest tematem projektu i jaki jest obszar tego opracowania ?
M.P. : Osią, jest bryła istniejącego teatru otwartego czyli Amfiteatru, oraz nowoprojektowana bryła teatru zamkniętego z widownią na ok. 300 miejsc i z przeszkloną elewacją skierowaną w stronę rzeki.  Obie te funkcje stykają się „plecami” swoich scen. Wpływ na wygląd projektowanej bryły mają też przestrzenie sąsiadujące z amfiteatrem i mające z nim powiązania funkcjonalne, ale zakres mojej pracy obejmuje teren od ul. Konst. 3 Maja, poprzez ul. Andersa do ogrodzeń domów jednorodzinnych przy ul. M. Konopnickiej od strony Iny, następnie wzdłuż rzeki do wysokości marketu Intermarche. Na jego wysokości, granica zakresu przebiega w linii prostej w stronę Strugi Goleniowskiej.  Do tego opracowania dołączony jest jeszcze teren za Biblioteką Miejską, który nie sąsiaduje bezpośrednio z amfiteatrem, ale proponuję tu część rekreacyjno-sportową związaną z rzeką np. przystań dla kajaków i funkcjonalne powiązanie tych miejsc istniejącą promenadą na przeciwległym brzegu rzeki.

E. Ż. : A co przewidział Pan wewnątrz ?
M.P. : Główną część  powierzchni  zajmują, oczywiście, widownie. Następnie, powierzchnie ściśle związane z funkcją scen, a więc zaplecza techniczne, kieszenie scen, sala prób, pracownie  i część sanitarna. Całość spina komunikacja wraz z obszernym foyer połączonym z przestrzeniami wystawowymi. Uznałem, że skoro obiekt jest w centrum miasta, powinno znaleźć się miejsce, w części wejściowej, na wyselekcjonowaną część handlowo-usługową np. sklep muzyczny.

E. Ż. : Projektował Pan wnętrze teatru zamkniętego w oparciu o własne założenia czy korzystał Pan z programu użytkowego przygotowanego przez np. Dom Kultury ? Jak powstawała koncepcja tego obiektu?
 M.P. : Temat jest wyjątkowo złożony i to, o czym tutaj mówimy jest tylko bardzo małą częścią tego, co powinno zostać poruszone przy projektowaniu takiego obiektu. Mowa tu nie tylko o programie funkcjonalnym, ale przede wszystkim o kontekście miejsca i otoczenia oraz związanych z tym wszelkich działań projektowych, także tych urbanistycznych. Taka funkcja wymaga bowiem szczególnego potraktowania. W tym projekcie całość opracowania wynika z przemyśleń i założeń, które wypracowywaliśmy wspólnie z Profesorem Janem Tarczyńskim – moim promotorem. Nie było przy tym nacisków, by nasz program użytkowy pokrywał się z innym – w ogólnym założeniu praca miała być indywidualnym spojrzeniem na rozpatrywany temat. Projekt trzyma się ściśle określonych zasad np. bryła została stworzona na planie koła, ma czytelną oś symetrii i dominantę, a poszczególne strefy są wydzielone na zasadzie lustrzanych odbić. Przy procesie projektowania ważne dla mnie było to, by obiektu tego nie przeskalować, co miało wpływ na jego układ funkcjonalny.

E. Ż. : A jak rozwiązuje Pan problem powierzchni sąsiadujących z amfiteatrem?
M.P. : Podzieliłbym je na dwie grupy. Pierwsza – parkingowa, którą lokuję na istniejącej pow. przyległej do amfiteatru i druga grupa to powierzchnie, otaczające istniejącą promenadę, tak naprawdę aktualnie nie wykorzystywaną. W mojej koncepcji, żeby można było cały teren, po obu stronach rzeki, właściwie wykorzystywać, łączę go mostkami, oraz wiążę poziom ulicy Andersa z poziomem promenady. Po wykonaniu poszerzenia przejścia pod ulicą Andersa  oraz wprowadzeniu nasadzeń zieleni, otrzymujemy sporą, już zagospodarowaną część miasta zwróconą w stronę wody. Jednocześnie udrożniamy promenadę, dając możliwość swobodnego przejścia, praktycznie od mostu na Szczecińskiej aż do mostu na Kasprowicza. Nie zapominam również o terenach po drugiej stronie Zielonej Drogi. Teren ten według mojej oceny potrzebuje uporządkowania, tym bardziej w przypadku, jeśli ma sąsiadować z właściwym Centrum Kultury. Obecnie, idąc tędy, widzimy zaplecze budynków usługowych, które do najatrakcyjniejszych widoków nie należą.

E. Ż. : Nowoprojektowany teatr ustawia Pan bardzo blisko wody. Nie ma zagrożenia zalewaniem Iną ?
M.P. : W/g dostępnych mi map oraz informacji o max historycznych poziomach wody – po podniesieniu terenu o ok. 1,0 m, zagrożenie znika. W dodatku nie na całym terenie, tylko pod samym teatrem. Amfiteatr stoi w miejscu bezpiecznym.    

E. Ż. : Mówił Pan dzisiaj sporo o wodzie, o walorach przepływającej rzeki przez miasto. Tak się składa, że to bardzo aktualny dla Goleniowa temat. Czy Pana zdaniem, jest możliwość korzystnego połączenia pojęcia „zwrotu miasta ku rzece”  z jednoczesną zabudową mieszkaniową ?  
M.P. : Już mówiłem, że przepływająca rzeka przez miasto to niewątpliwy atut. To szansa na stworzenie autentycznego centrum miasta, gdzie mieszkańcy, po prostu, lubią przebywać. Teraz w Goleniowie takiego miejsca nie ma, dlatego propozycja jest dobra, tyle, że do niego  niezbędna jest przestrzeń. Dużo wolnego miejsca przy wodzie, odsuwa budynki od brzegu i zmniejsza teren pod zabudowę. Pozwala jednak uzyskać i utrzymać efekt  zwrócenia się miasta w kierunku rzeki.
Natomiast stawianie budynków blisko wody może wywołać efekt odwrotny – powstanie wrażenia odcięcia od rzeki. Rozwiązanie nie należy do łatwych tym bardziej, że budynki mieszkalne stawiane w takiej strefie „ zwróconej ku rzece” powinny być też bardziej oddalone od siebie, by w ten sposób kreować otwarcia widokowe na rzekę i zachęcać użytkowników przestrzeni do pójścia w tym kierunku. Zabudowa mieszkaniowa sama w sobie takiej zachęty nie stanowi.

E. Ż. : Chciałbym jeszcze zapytać – zgodziłby się Pan na rozebranie amfiteatru ?
M.P. : Trudna sprawa, przecież ma on swoją historię, jest ściśle związany z miastem. Zbudowany został autentycznym wysiłkiem – chyba nawet w czynie społecznym. Ludzie się do niego przyzwyczaili. Teraz jest zaniedbany, ale jeżeli nie ma mocnych argumentów za rozbiórką, to zdecydowanie należałoby go ulepszyć i zachować. Muszę dodać, że przy uporządkowanej strefie opartej na promenadzie, czyli miejscu z dużą ilością spacerujących, odpoczywających ludzi, ludzi z dziećmi – pojawia sie dodatkowa atrakcja w  postaci jednoczesnego oglądania imprez na otwartej scenie amfiteatru.

E. Ż. : Tematy są niezwykle interesujące jednak nie chciałbym tej rozmowy przedłużać. Już teraz zapraszam na rozmowę o Pana projekcie w konkursie na „Centrum Kultury przy dworcu, bo to  kolejna dyskusyjna sprawa.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
M.P. Dziękuję,