Tegoroczny 65 już Centralny Zlot Turystów Kolarzy PTTK odbywał się tym razem na Roztoczu. A że w tamtych okolicach urodził się mój tata, a i ja służąc przez siedem miesięcy w Zamościu nie miałem za bardzo okazji , by poznać bliżej te tereny. Wprawdzie trzy razy później tam byłem

rowerem, ale tylko przejazdem. Teraz wybraliśmy się tam w piątkę. Z małżonką zabraliśmy jeszcze dwie koleżanki z ,,Białostronia” i Krysię z Drawska Pomorskiego. Nocna jazda do celu samochodem minęła nam spokojnie. Rano zameldowaliśmy się w biurze organizatorów w Krasnobrodzie, gdzie otrzymaliśmy mapy i inne materiały promocyjne. Pozwoliliśmy sobie zrobić małe zakupy i odespać podróż. Wieczorem odbyło się uroczyste otwarcie zlotu- miło było tam znowu spotkać wielu znajomych rowerzystów. Przemawiali przedstawiciele organizatorów, władze PTTK oraz włodarz miasta i gminy Krasnobród. Część oficjalna zakończyła się występem zespołu folklorystycznego ,,Wójtowianie”. Wiele koleżanek i kolegów wraz z nimi śpiewało i tańczyło wesoło. Pozostali podpiekali kiełbaski i jedli ufundowane przez gospodarzy, smakowite cebularze lubelskie.

W niedzielę rano wyruszyliśmy do Zamościa. Organizatorzy wytyczając nam szlak tam prowadzący, chcieli nas zapoznać z każdym możliwym rodzajem terenu występującym na Roztoczu: były więc bardzo strome i długie podjazdy, oczywiście zjazdy też, ale po bardzo dziurawych drogach, piaski, jary i wąwozy. Mimo dużego wysiłku jaki włożyliśmy w to, by przebyć tą drogę, to i tak zauważaliśmy piękno tych ziem. W samym Zamościu pozostawiliśmy rowery pod opieką organizatorów, a sami udaliśmy się z przydzielonymi przewodnikami PTTK by poznawać miasto i jego historię. Tak więc na pierwszy ogień poszły fortyfikacje twierdzy Zamość, później stare miasto z kolegiatą, pomnikiem Jana Zamojskiego i ratuszem. Niestety- ryk motorów , które uczestniczyły w pokazach na rynku, uniemożliwił nam wysłuchanie południowego sygnału granego z jego wieży. Nie zmienia to faktu, że na rynku było mnóstwo ludzi przybyłych, by oglądać te pokazy, stare samochody i motocykle tam parkujące. Uświadomiłem sobie, że chyba po raz pierwszy zobaczyłem rynek miejski, bez wzniesionych rusztowań remontowanych domów. Pięknie to teraz wygląda. Odwiedziliśmy także Rotundę- kiedyś kolejną z fortyfikacji twierdzy, a za czasów ostatniej wojny miejsce kaźni tysięcy ludzi. Obecnie mieści się tam muzeum ukazujące martyrologię zamojszczyzny i jej mieszkańców. Największe wrażenie chyba robą zdjęcia rotundy zaraz po wyzwoleniu oraz mapa zniszczonych wsi na tych terenach. Droga powrotna o dziwo była już bardziej cywilizowana. Wieczorem odprawa: wiadomości zlotowe, omówienie kolejnych tras oraz wręczanie zweryfikowanych książeczek i odznak rowerzystom, którzy nabyli uprawnień do kolejnych stopni kolarskich odznak turystycznych.

Kolejny dzień był również testem organizatorów na uczestnikach: 86 kilometrowa trasa nie należała do najłatwiejszych. Celem była miejscowość Komarów: miała ona to ,, szczęście”, że w jej okolicy rozegrały się trzy wielkie bitwy, mające duże znaczenie dla historii Polski. W 1914 roku Rosjanie walczyli tu z Austriakami, w 1920 roku polska kawaleria zwyciężyła z wojskami Budionnego. I wreszcie w 1939 roku wojska Armii ,, Lublin” frontu północnego zostały rozbite przez wermacht. Sukcesywnie odwiedzaliśmy pomniki i miejsca warte obejrzenia na całej tej ciężkiej trasie. Wieczorem podczas odprawy pojawił się przyjemny dla nas z małżonką akcent: zweryfikowano nam nasze książeczki KOT i uzyskaliśmy uprawnienia do noszenia dużej złotej odznaki KOT, oraz zdobyliśmy złotą odznakę Dużego Rajdu Dookoła Polski ( srebrną zdobyliśmy wcześniej ). Z tego też powodu wieczorem należało ten ,, awans” zatwierdzić przy grillu. Nie było strachu o dzień następny, gdyż we wczesnych godzinach rannych wsiedliśmy do przygotowanych autobusów by korzystając z takiej możliwości, zwiedzić blisko leżący Lwów.

Miasto to posiada bardzo wiele miejsc i budowli obrazujących jego polskość. Nam udało się odwiedzić Zamek Kazimierzowski, cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich i stare miasto z Katedrą łacińską. Budynek opery lwowskiej mogliśmy tylko z braku czasu podziwiać przez okna jadącego autobusu. Całość na pewno psuła odprawa celna na granicy w jedną i w drugą stronę. Do Krasnobrodu powróciliśmy już kolejnego dnia. Oprócz piękna jakie dane nam było obserwować, zauważało się także , że państwo ukraińskie jest w stanie wojny ( wyrywkowe rewizje osobiste na ulicy ). Na każdym kroku podkreślana jest narodowość tych ziem: wszędzie, gdzie to możliwe, prezentuje się flagi narodowe. Na żółto z niebieskim malowane są nawet słupki, barierki i słupy oświetleniowe.

Kolejny dzień zgodnie z prognozą pogody był deszczowy. Wykorzystaliśmy go, by najpierw odespać wycieczkę, a następnie objechać trasy, które opuściliśmy wczoraj: tak więc odwiedziliśmy Szczebrzeszyn- oczywiście fotki z chrząszczem były obowiązkowe. A do tego udało się nam zobaczyć cerkiew i synagogę. W Zwierzyńcu na pewno wrażenie zrobił kościółek na wodzie, stary browar ( nowy pracuje pełną parę i nie jest do zwiedzania ). Roztoczański Park Narodowy też wspaniale się prezentował. Ciekawostką jest umieszczony w parku, jedyny na świecie pomnik szarańczy: upamiętnia on zwycięstwo nad tą plagą jaka dotknęła mieszkańców w 1711 roku. ,, Szumy na Tanwi” oraz Czartowe Pole” też na długo pozostaną w naszej pamięci. Udało mi się w tym dniu odwiedzić miejscowość, gdzie urodził się mój tata.

W czwartek przewodnicy poprowadzili nas przez Brzeziny i Górecko Kościelne do Józefowa: miejscowość ta słynie nie tyle z pięknej wieży widokowej i znajdującego się u jej podnóża kamieniołomu. Jest chyba jednym z nielicznych miejsc , gdzie na sześciu mieszkańców przypada jeden pomnik. Niestety w tym dniu nie obyło się bez przykrych wydarzeń: jeden z uczestników zlotu zasłabł, a dwie osoby doznały obrażeń przy wywrotkach na rowerach. Kolejna odprawa i zdajemy sobie sprawę, że nasz pobyt tutaj dobiega już końca. W piątek jedziemy już sami, sobie wybraną trasą do Zwierzyńca. Podczas gdy inni próbują pokonać wzgórze pod Bondyrzem ( według komandora zlotu- najcięższy podjazd na Roztoczu ), my na spokojnie podziwiamy Park Narodowy, odwiedzamy Zagrodę w Guciowie, kupujemy ich wyroby: pieczywo i smarunki do niego. Oczywiście trzeba było też popróbować miejscowego pstrąga pieczonego z czosnkiem. Pycha! Wieczorem odbyło się uroczyste zakończenie zlotu. Uczestniczyło w nim 501 turystów rowerowych: z kraju i zagranicy. Przeprowadzono jeszcze konkursy krajoznawcze, wręczono nagrody i certyfikaty zasłużonym. Brać rowerowa powoli żegnała się , życząc sobie kolejnych wspólnych imprez. My też szybciutko się wycofaliśmy z tego miejsca. O piątej rano wyruszyliśmy w drogę powrotną, by zahaczyć jeszcze o Kazimierz Dolny oraz Wschową. Do domu szczęśliwie udało nam się dotrzeć ok. godziny 20.00.

Sumując całość: bardzo udany wyjazd o charakterze rozrywkowo- poznawczym. Na pewno ten region Polski wart jest odwiedzenia nie tylko przez rowerzystów- praktycznie rzecz biorąc, każdy coś dla siebie znajdzie. Jedynym wspomnieniem negatywnym pozostanie zachowanie uczestniczących w tym zlocie niektórych rowerzystów. Myślę, że nie tylko tam wykazali oni kompletne lekceważenie przepisów ruchu drogowego i wręcz głupotę, narażając siebie i innych na możliwe wypadki. I tylko dzięki profesjonalizmowi i umiejętności przewidywania przez korzystających z tych samych dróg kierowców, nie doszło do kilku bardzo groźnie zapowiadających się wypadków. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Nadmiar czystego powietrza, czy może bezkarność na jaką liczy się przebywając w tłumie, który na każdą uwagę zareaguje wyzwiskami i agresją. W każdym razie ja apeluję tutaj do czytelników: wszyscy użytkownicy dróg, poboczy ścieżek i dróg rowerowych oraz chodników ! Szanujmy się wzajemnie!!! Poruszając się po nich mamy nie tylko prawa. Obowiązują nas również zakazy i nakazy!!! Tym bardziej, że na pewno ofiarą zdarzenia z większym zostanie ten najsłabszy- pieszy, rowerzysta, czy też użytkownik mniejszego pojazdu. Rower i samochód da się po wypadku naprawić lub wyklepać- czy to samo można powiedzieć o kończynach czy głowie?!!!

Mieczysław Deremacki

 

Link do całej galerii >>>