Edward Życki (portal NIS): Panie Bartoszu, jesteśmy w Goleniowie w przededniu podjęcia decyzji dot. GDK i szerzej, goleniowskiej kultury. Portal NIS zadaje pytania radnym, czy są na podjęcie takiej decyzji gotowi. Odpowiedzi wskazują, z jednej strony, na potrzebę dyskusji, ale z drugiej, na brak informacji. Jest to sytuacja szczególna, bo informacją ma być wizja burmistrza, dot. rozwiązań w tej sferze. Zarówno organizacyjnych, technicznych jak i finansowych. Pytanie jest zatem do Pana nietypowe – jak pozyskać informację której nie ma?

B. W. (Watchdog): Obserwuję w Goleniowie, że w niektórych obszarach władza nie podejmuje dyskusji, uznając, że po to uzyskała mandat do rządzenia w wyborach samorządowych, żeby samodzielnie podejmować decyzję. Oczywiście, po to wybieramy przedstawicieli, żeby w naszym imieniu podejmowali rozstrzygnięcia. Nie oznacza to, że mieszkańcy mają możliwość wyrażania opinii raz na 5 lat, oraz że nie warto słuchać ich głosu. Po pierwsze, warto zasięgać opinii mieszkańców w przypadku ważnych, strategicznych rozstrzygnięć. Tego zabrakło w przypadku przebudowy parku przy ul. Szczecińskiej. Oczywiście słyszeliśmy ze strony urzędu, że w internecie wisiały dokumenty związane z inwestycją, i tam każdy mógł przeczytać o planach wypełnienia ścieżek żwirem oraz o planowanym oświetleniu. Jednak jakby ekipie burmistrza zależało na zainteresowaniu społecznym, to wyszliby aktywnie z informacją do mieszkańców. Tego zabrakło. Po drugie, jak urząd nie podejmuje dyskusji w jakimś obszarze – tutaj poruszony przez Pana temat kultury – to zawsze możemy sami, jako mieszkańcy, taką dyskusję zapoczątkować. W różnych formach. To się zresztą działo, był Pan organizatorem debaty o tym, jak rozumieć interes mieszkańca, o roli mediów w goleniowskiej rzeczywistości. Nieskromnie mogę sobie przypisać rozpoczęcie dwa lata temu dyskusji o funkcjonowaniu w Goleniowie inicjatywy lokalnej, a pięć lat temu – polityce gminy w zakresie kultury fizycznej, gdy prowadziłem Obywatelski Monitoring Sportu. Możemy też korzystać z bardziej formalnych instrumentów, jak skargi, wnioski i petycje, które możemy adresować tak do burmistrza, jak i do rady miejskiej.

E.Ż.(NIS): Jedna z opinii wskazuje, na brak skutecznej presji ze strony radnych na organ wykonawczy. Czy, i jakie, wg Pana, działania powinny wystąpić, skoro radni z większości nie są zainteresowani naciskami na burmistrza ?
B. W. (Watchdog): W naszej organizacji często powtarzamy, że uzyskiwanie informacji jest nie tylko ważne po to, żeby wywrzeć bezpośredni wpływ na sprawy publiczne, bo o to zwykle ciężko, ale żeby dokumentować działania, zbierać dane do dyskusji, gromadzić informacje. To bym rekomendował „opozycyjnym” radnym – konsekwentne działanie, punktujące problemy gminy. Konkretnie – występowanie z zapytaniami, wnioskami i interpelacjami, i to nie tylko w temacie krzywego chodnika na tej czy innej ulicy. Oczywiście, taka aktywność radnych miałaby większą siłę, gdyby media także w realny sposób kontrolowały działalność burmistrza. Jednak nie oznacza to, że radni mogą sami takie quasi-media prowadzić. Choć działalność Łukasza Mituły była wielokrotnie wyśmiewana, to ja widziałem w tym dużą wartość. Szkoda, że tego zaniechał. Brakuje mi też stron internetowych, czy też jakichkolwiek innych przestrzeni, równie dobrze może być to Facebook, w których radni dokumentowaliby swoje działania, komentowali lokalną rzeczywistość, zbierali informacje. Z pewnym rozrzewnieniem wspominam stronę internetową radnego poprzedniej kadencji, Ireneusza Zygmańskiego, której prowadzenia zaniechał zresztą na długo przed końcem kadencji. Zresztą, wspomniany już Łukasz Mituła kilka lat temu zorganizował debatę o zasadności wprowadzenia w Goleniowie budżetu obywatelskiego, w której miałem przyjemność wziąć udział. Frekwencja była całkiem wysoka, dyskusja ciekawa i energiczna. Jak widać – można poruszać różne tematy, do których później, siłą rzeczy, odnieść będzie się musiał burmistrz.

E.Ż.(NIS): Jakie możliwości ma grupa radnych (K.Sypień, Ł.Mituła, A.Muszyńska) kiedy na składane przez nich wnioski o przedstawienie informacji na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad inwestycją w GDK – nie ma reakcji?
B. W. (Watchdog): W mojej ocenie goleniowscy radni nie doceniają swojej siły i kompetencji. Oprócz wspomnianych już skarg, wniosków i petycji, mogą przecież inicjować debatę na różne tematy w ramach rady, przedstawiając np. stosowny projekt uchwały. Oczywiście wymaga to przygotowania, poświęcenia czasu, niekiedy zasobów w postaci wiedzy czy wsparcia eksperckiego. Czasami tego im brakuje. Przypominam sobie dyskusję o tym, co może zrobić gmina w kwestii ochrony powietrza. Jeden z radnych zbierał podpisy pod petycją do burmistrza, w której zwracano się o to, żeby on przygotował stosowny projekt zmian. Wydaje się to całkiem kuriozalne, bo to rada jest organem stanowiącym i kontrolnym, to rada może określać kierunku działania burmistrza i rozliczać go z tego.

Zatem właściwsze wydawałoby się przedstawienie uchwały w tej mierze. Dlaczego tego jednak nie zrobiono? Odpowiedź może być niestety bardzo prosta i rozczarowująca – zainteresowani tematem radni nie byli w stanie przygotować projektu takiej uchwały. Petycja do burmistrza byłaby więc niejako narzędziem wyręczenia się w realizacji tego pomysłu pracą podległego burmistrzowi urzędu.
Nie bagatelizowałbym przy tym solidnego przygotowywania się do sesji i merytorycznej dyskusji. Dzięki transmisji obrad i dostępności nagrania później w internecie za sprawą tych wypowiedzi, i poruszanych w nich tematów, można dotrzeć do mieszkańców. Oczekiwałbym mniej słownych przepychanek, a więcej konkretów.

E.Ż.(NIS): Czy w takim przypadku można wykorzystać aktywność, którą zwykle Pan stosuje w celu pozyskania informacji publicznej ?
B. W. (Watchdog): Oczywiście radny jest mieszkańcem, obywatelem, więc może występować o udostępnienie informacji publicznej. Może to okazać się bardziej efektywne niż interpelacje i zapytania z uwagi na możliwość poddania sposobu załatwienia wniosku kontroli sądowej. Jak napotkają problem, mogą oczywiście zwrócić się do poradnictwa Sieci Watchdog, nieodpłatnie pomagamy w podobnych sprawach, i oczywiście nie tylko radnym, tylko generalnie osobom korzystającym z prawa do informacji.

E.Ż.(NIS): Jak zachowanie środowiska burmistrza, ma się do jawności, jako zasady demokratycznego państwa prawnego, w tym, do prawa mieszkańców do informacji. Przecież oczekiwana wizja, jest właśnie taką informacją?
B. W. (Watchdog): Może nie tyle o jawności chciałbym powiedzieć, bo tutaj, w mojej ocenie, gmina nie wyróżnia się na tle innych. Facebook przypomniał mi, że przed kilkoma laty Robert Krupowicz obiecał organizować konferencje prasowe, na których będzie mówił jakim pracownicom lub pracownikom urzędu przyznał nagrody za szczególne osiągnięcia w pracy, w jakiej kwocie, i za jakie osiągnięcia. Nie dość, że odmawia udostępnienia tych informacji w zakresie osób, które nie pełnią funkcji publicznych, to dodatkowo konferencje prasowe zmieniły swoje oblicze. Ale niestety podobnie to wygląda w innych samorządach.
Nie podoba mi się z kolei poziom dyskusji, co dobrze pokazała końcówka debaty nad raporty o stanie gminy. Po co te złośliwości, uszczypliwości, wyśmiewanie niefortunnych pytań, czy zarzucanie konfabulacji? Zresztą, odniosłem wrażenie, że burmistrz Krupowicz całą tą debatę traktuje jako całkiem ciekawe przedstawienie teatralne, po którym i tak zrobi to, co uzna za stosowne.

E.Ż.(NIS): Jaka rolę przypisałby Pan działaniom obywatelskim, np. poprzez Stowarzyszenie Goleniowski Ruch Miejski?
B. W. (Watchdog): O, nie wiedziałem, że jest takie stowarzyszenie. Brakuje w Goleniowie organizacji, które zajmowałyby się włączaniem mieszkańców w sprawy publiczne. Jednakże nie wiem, czy stowarzyszenie, o którym pan mówi, będzie się tym zajmowało, tak jak nie wiem, czym się teraz zajmuje.
E. Ż. (NIS): Dziękuję za rozmowę.
B. W. (Watchdog): Dziękuję.