Menu

Po wyborach - całkiem niezła łamigłówka…

Po wyborach - całkiem niezła łamigłówka…

Zakończyły się wybory. Zakończył się także czas słuchania mieszkańców. Co prawda wyniki głosowania wskazują, że wyborcy postawili na kontynuację, ale...

o ile mandat uzyskany przez R.Krupowicza jest bezdyskusyjny, to w radzie, jego formacja większości nie uzyskała. Mamy zatem gorączkowy czas tworzenia koalicji i porozumień. Okaże się, na ile obietnice i deklaracje wyborcze, a na ile interesy własne, przełożą się na ostateczny układ sił. Z jednej strony, oczywistym jest, że burmistrz zrobi wszystko, aby skutecznie „zaprosić” do swojej „10”,  kolejnych „zwolenników” , z drugiej, gdyby „11” dotrzymała swoich obietnic, mogłaby objąć władzę w gminie, co jest rozwiązaniem bardziej ambitnym, i co ważniejsze, zdecydowanie dla gminy korzystniejszym. Ciekawe, że nawet zupełnie realnym, z szansą na zmianę w sposobie jej zarządzania, gdyż wymusiłoby, współdziałanie burmistrza z radą.

Spójrzmy jak to mogłoby w „11” wyglądać. Na pewno pozostałyby w niej radne z PiS oraz D.Faryniarz i D.Chodyko, natomiast decyzje pozostałych, będą zależały od wielu względów, niekoniecznie tylko od interesu mieszkańców.                                                               Wydaje się, że dla M.Gręblickiego, M.Skakuj, K.Sypienia, oraz R.Kuszyńskiego , korzystniejsze będzie utworzenie „11”, co wiązałoby się z bezpośrednim wpływem na kształt budżetu gminy, z zabezpieczeniem swoich zobowiązań wyborczych.   W przypadku Ł.Mituły okaże się, czy konflikt z R.Krupowiczem, w który wdał się w kampanii, jest rzeczywistym, czy „szytym” na potrzebę taktycznego „rozproszenia”? Czy drzemiące w nim, niemałe pokłady ambicji, pozwolą na rezygnację z funkcji przew. rady, do której pewnie aspiruje?  Czy potrafi uwiarygodnić się przed grupą o różnych priorytetach, którą trzeba skonsolidować ? Czy potrafi ustąpić, w zamian za utrzymanie grupy ze zdecydowanie większymi jej możliwościami decyzyjnymi ?                                                             Jest jeszcze radny K.Zajko, który ma chyba dylemat :czy utrzymać swoje status quo, czy wystartować do konkursu, lub przyjąć funkcję prezesa PEC-u ? Stanowisko obecne, utrzyma niezależnie od tego w jakim ugrupowaniu się znajdzie, zatem korzystniejsza byłaby „11”.  Objęcie (do czego nie powinno dojść)  stanowiska szefa PEC, na krótki dystans, dawałoby mu gwarancje spokojnej pracy (wywołałoby rezygnację z mandatu radnego, który objąłby W.Maciejewski z dużym prawdopodobieństwem wzmacniając ekipę burmistrza). W dystansie dłuższym, z uwagi na nowe uprawnienia radnych, że zwiększonymi uprawnieniami kontrolnymi wobec spółek gminnych, parasol ochronny burmistrza może nie wystarczyć. Jest o czym myśleć.                                                  Niezależnie jednak od tego, w jakim składzie osobowym zostanie „11”, czy utrzyma skład i przejmie władzę, czy zostanie mniejszością, to oczekiwania na efekty jej pracy pozostaną bardzo duże. Jeżeli stworzy jednolitą grupę występującą w najważniejszych sprawach wspólnie, jeżeli wprowadzi zasadę szerszego, ciągłego kontaktu z mieszkańcami oraz przekazywania informacji do mediów, to wprowadzi zmiany w funkcjonowaniu samorządu od 8 lat nieznane. 

Na tę układankę, nieoczekiwanie, może mieć wpływ, wynik negocjacji w radzie powiatu. W przypadku teoretycznie, ale możliwej, koalicji PSL-PiS-SLD, może zmienić się sytuacja radnych- pracowników starostwa, w „10” R.Krupowicza. Dotychczasowy parasol ochronny, rozpostarty nad nimi w starostwie przez koalicję PO-PSL, może być wtedy zwinięty. Mogłoby się okazać, że nowy układ PSL-SLD-PIS  wypracuje inne priorytety, które funkcyjni pracownicy starostwa będący radnymi, będą zobowiązani przenosić na forum rady miejskiej i niekoniecznie głosować zgodnie z wolą burmistrza.

Żeby w tej układance nie było tak łatwo, nie należy oczekiwać rozstrzygnięć w powiecie przed decyzjami w sejmiku. Tutaj - dla zdobycia samorządowej władzy, koalicji PO-PSL brakuje jednego mandatu, a koalicji PiS-Bezp.Sam. – dwóch. O tym, kto po władzę w regionie sięgnie, będzie zależało od postawy jedynego radnego z SLD (w kończącej się kadencji Sojusz flirtował z PiS) i od trójki radnych Bezpartyjnych. Od tego układu będzie zależało rozstrzygnięcie w powiecie.                                                                                                                                                                           Sygnały z central partyjnych PO, SLD oraz PSL wskazują, że porozumienia z PiSem nie będzie. Życie pisze jednak własne scenariusze, potwierdzające zasadę – „nigdy nie mów nigdy”, tym bardziej tam, gdzie w grę wchodzi kasa. Właśnie możliwość dostępu do państwowej kasy, kontrolowanej przez PiS,  wskazywałyby raczej na koalicję PiS, Bezp. Sam.  PSL, SLD.                                       Jest jeszcze możliwość powstania tworu personalnego, który  nie byłby sprzeczny z dyrektywami central partyjnych, a jednocześnie gwarantował władzę, kasę oraz interesy lokalnych działaczy.                                                                                                                                Chyba po raz pierwszy od układu sił w sejmiku, w taki formalny sposób, bo nieformalne wpływy są znane, mogą zależeć losy naszej rady miejskiej. 

Widać zatem, że na pełną ocenę sytuacji po wyborach, jest ewidentnie za wcześnie.           

[eż]

Ostatnio zmienianywtorek, 30 październik 2018 13:27
Więcej w tej kategorii: « Goleniowska alternatywa
Powrót na górę